W nieodległym od siebie czasie zbiegły się wypowiedzi oficjeli USA i Iranu, pozwalające sądzić, że Amerykanie "przehandlowali" z Rosjanami wycofanie rosyjskiego wsparcia militarnego dla Teheranu, w zamian za obietnicę rychłego podpisania nowego porozumienia o redukcji arsenałów atomowych, na którym bardzo zależy Kremlowi. Przebywając z wizytą w Wellington, stolicy Nowej Zelandii, Sekretarz Stanu USA Hillary Clinton stwierdziła, że nowy START powinien zostać ratyfikowany przez Senat przed upływem 2010 roku. Zdaniem Clinton, jest to kwestia tego, kiedy zostanie przeprowadzone głosowanie. Deklaracja amerykańskiej Sekretarz Stanu jest istotna w świetle wyników niedawnych wyborów w Stanach Zjednoczonych, w których demokratom (tworzących obecnie rząd USA) udało się utrzymać większość w wyższej izbie amerykańskiego parlamentu.
Z kolei prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad nie kryje żalu wobec Rosjan, stwierdzając, że ich wycofanie się ze sprzedaży Teheranowi systemu obrony rakietowej S-300, oddali jego kraj ,,nieprzyjacielskim siłom’’. Kreml wycofał się z kontraktu we wrześniu 2010 roku.
Stosunki Moskwy z Teheranem systematycznie psują się od czasu zmiany stanowiska Rosji w kwestii tego kraju, kiedy to rosyjscy oficjele poparli pomysł kontroli i ograniczenia irańskiego programu atomowego, oraz opowiedzieli się za kolejnymi sankcjami względem Iranu ze strony ONZ.
Można wnioskować, że na mocy porozumienia między Waszyngtonem, a Moskwą miał miejsce targ polegający na ustępstwach obu stron – Rosjanie wycofali się z dozbrajania Iranu, a w zamian Amerykanie zdecydowali się przyjąć nowy START z zapisami korzystnymi dla Rosji.
Opinia eksperta do spraw międzynarodowych Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego przedstawiona w rozmowie z Ośrodkiem Myśli Politycznej z 31 października potwierdza taką tezę. Stwierdza w niej, że ,,priorytetem Obamy są kwestie irańskie i dlatego konieczna jest współpraca z Rosją’’.
Opracował Wojciech Jakóbik








