Prezydent Chin Hu Jintao w wywiadzie udzielonym dla The Washington Post i The Wall Street Journal stwierdza, że jego kraj wraz z USA są odpowiedzialne za stabilizację międzynarodową. Przywódca Państwa Środka stwierdza, że obie potęgi mogą wiele zyskać na współpracy, tak samo jak wiele stracić w sytuacji konfliktu. Tymczasem Hillary Clinton kilka dni temu odrzuciła pomysł forsowany przez Chiny, aby sformalizować współpracę między Waszyngtonem, a Pekinem w ramach ,,G-2’’. Oba kraje miałyby się wspólnie zajmować problemami regionu Azji i uzgadniać swe stanowisko w kwestiach z nim związanych. Propozycja chińska została jednak odrzucona przez USA.
Wygląda na to, że Chiny chcą usankcjonować swoją równoprawną z USA pozycję na arenie międzynarodowej. USA nie godzą się na to, podkreślając, że ich relacje bilateralne z ich partnerami w Azji (Japonia, Korea Południowa) są dla nich bardzo ważne i nie mogą ich pominąć. Część środowisk w Stanach uważa obecny wzrost znaczenia i potencjału Chin za niewystarczający, by przestać uznawać Państwo Środka za kraj rozwijający się, a co dopiero, by pogodzić się z porównywaniem siły Pekinu do potęgi USA. Jak widać, stanowisko obecnej administracji pokrywa się z tymi poglądami.
Link: http://www.psz.pl/index.php?option=content&task=view&id=35989








